piątek, 6 września 2013

Sońka.


Jakoś tak przez pojawienie się w domu małego kota zaniedbałam fotografowanie pozostałego naszego zwierzyńca. 
Kot podrósł - dziecko odchowane -  czas nadrobić zaległości :)))

Mam na imię Sonia. Ksywa: Sekutka, Sekutnica. 
Jestem rasy schroniskowiec płocki miniony.
Chyba nie miałam wcześniej domu bo miałam naturę "powsinogi". Wydaje mi się, że ludzie łapali mnie wabiąc jedzeniem a potem robili krzywdę bo do dzisiaj kiedy ktoś chce mi dać jedzenie z wyciągniętej ręki wolę odbiec.
Siedem lat temu w schronisku w jednym boksie mieszkałam z olbrzymimi psami, które kiedy wrzucano jedzenie rzucały się na mnie i mocno gryzły. 
Dlatego byłam przeraźliwie chuda. 
Bałam się strasznie wszystkiego. 
Wypatrzyła mnie tam jakaś dobra Pani, która posłała mnie do hoteliku. Tam troszeczkę nabrałam masy ale kiedy trafiłam do mojej rodziny (zadziałał internet) i tak wyglądałam jak strach na wróble... Żartowali, że jestem najchudszym i najbrzydszym psem pod Słońcem. Za to byłam najsprytniejsza i najszybsza. Do piłeczki dobiegałam w dwie sekundy!

To co wtedy przeżyłam nie wymaże się z mojej pamięci chociaż bardzo chcę. 
Do dzisiaj na widok miski nogi mi się plączą i mam ochotę spylać. Chrupeczki wynoszę po jednej i zjadam gdzieś dalej. Pan zawsze stoi i pilnuje, żebym zjadła jedzonko i nie kantowała, no i żeby Nera mnie nie objadła. Ale już nie trzeba bo teraz należę do tych najpiękniejszych piesków :)

Za to tulić się zawsze uwielbiałam. Na kolankach czułam się bezpieczna...











Pozdrawiam Wszystkich Gorąco! 
Uśmiechy!



1 komentarz:

  1. Śliczna jesteś! Dobrze, że teraz masz kochający domek :)

    OdpowiedzUsuń